Kota (zwana także Kitą, Futrem, a formalnie Figą ;)) mieszka ze mną już ponad pół roku :))
Uwielbiam ją i chcę - zapewne jak wszyscy zakochani w kociastych - żeby była zdrowa, wypielęgnowana i szczęśliwa. Nie sposób osiągnąć takiego stanu kociego ciała i ducha bez jego prawidłowego odżywiania. Temat jest bardzo szeroki, czasem nie do końca klarowny, a i moja wiedza na ten temat nie jest pełna ani specjalistyczna. Jest jednak dużo szersza, niż jeszcze pół roku temu :) i dzisiaj chciałabym się nią z Wami podzielić - na zdrowie Waszym futrzastym :)
Najpierw lista produktów zakazanych:
1. Jakiekolwiek jedzenie dla ludzi (a zwłaszcza rzeczy przyprawione, smażone, pieczone, wędzone).
2. Mleko! Koty nie trawią kazeiny (głównego białka zawartego w mleku i jego przetworach) - w najlepszym wypadku mleczna dieta zakończy się przewlekłą niestrawnością / biegunką, a w najgorszym zaburzeniami w przyswajaniu składników odżywczych. Jeśli nie potrafimy odmówić kotu mleka, mieszajmy je pół na pół z wodą.
3. Słodycze.
4. Wieprzowina (zwłaszcza surowa - może wywołać bardzo niebezpieczną dla kotów chorobę Aujeszky'ego KLIK).
5. Surowe białko jajka.
6. Kasze, zboża.
7. Rośliny (w tym doniczkowe - pilnujmy, by koty ich nie obgryzały), owoce, niektóre warzywa.
8. Jedzenie dla psów (ze względu na różnice w fizjologii i potrzebach tych zwierząt).
9. Surowe ryby.
10. Kocie "wypychacze" typu: gotowe smakołyki, kabanosy, dropsy, przekąski - nie wnoszą do diety kota absolutnie nic pozytywnego.
Sporo tych zakazów... a to jeszcze nie wszystkie zastrzeżenia. Jeżeli zależy nam na zdrowym rozwoju kota, to nie żywimy go tzw. karmami supermarketowymi. Byłam w szoku, kiedy dotarło do mnie, ile procent mięsa zawierają karmy (suche i mokre) takich marek jak Kitekat czy Whiskas...
4%! A dokładniej "minimum 4%"... ale kto czytając owo "minimum" wierzy, że w puszce jest więcej niż 5%? Te karmy to same wypełniacze i świństwa (ścięgna, łapy, kości, a ponoć nawet zmielone, plastikowe identyfikatory...). Powiecie, że koty to lubią... No jasne, trudno nie lubić karmy naszpikowanej sztucznymi polepszaczami smaku i zapachu. Ludzie też lubią fast foody. Naturalnie nie popadam w paranoję - Kota raz na czas dostaje saszetkę Whiskasa czy Kitekata, tak jak ja raz na czas pochłaniam talerz frytek albo hamburgera ;) Jednak do codziennego żywienia te karmy się NIE NADAJĄ.
Przekopywałam fora, zadawałam pytania, szukałam, testowałam i trafiłam na karmy, które są godne polecenia. Mam na myśli takie firmy, jak Royal Canin, Animonda, Hill's, Brit, Eukanuba, Orijen, Acana, Almo Nature, Miamor... Naturalnie nie ma ideałów. Te karmy również zawierają zboża, białko pochodzenia roślinnego (kotu zupełnie nieprzydatne), a zawartość mięsa nie powala na kolana, ale na pewno są o niebo lepsze niż karmy supermarketowe. Ja zakupy spożywcze dla Koty robię w hurtowni weterynaryjnej Krakvet KLIK - sprawdzone miejsce i korzystne ceny, polecam :)
W kategorii karm mokrych w moim osobistym rankingu wygrywają puszki Animonda Carny. Spójrzcie na skład:
85% wołowiny (w tym przypadku), 5% kurczaka, 5% indyka, 5% kaczki, substancje mineralne. W tym produkcie ewidentnie widać niezmielone kawałki mięsa. Jestem na tak! I Kota też :)) Często sięgam również po aluminiowe puszki Animonda Vom Feinsten, saszetki Royal Canin Instinctive i saszetki Miamor.
Rzućcie też okiem na skład karm suchych Hill's i Brit:
40% mięsa, całkiem przyzwoicie. Royal Canin niestety nie podaje na opakowaniach procentowej zawartości mięsa, ale dowiedziałam się, że plasuje się ona na poziomie około 30%.
Obecnie moja 8-miesięczna kocica dysponuje takim zestawem karm suchych:
Szczególnie upodobałyśmy sobie granulki Royal Canin. Nie jest to może karma z najwyższej półki, ale odpowiada mi relacja jakości do ceny oraz oferta tej marki, która jest bardzo szeroka. Kaloryczność, wielkość i kształt chrupek każdego z rodzajów dostosowany do konkretnych potrzeb zwierzaka. Figa niedawno skończyła przygodę z RC Kitten, z którego zwyczajnie wyrosła - granulki zaczęły być zbyt małe. Kota połykała zamiast rozgryzać, a to nie służy ani trawieniu, ani zębom. Od pewnego czasu stopniowo przestawiam ją na "dorosłe" jedzenie ;)
Pamiętajmy, że koty nie syntetyzują niektórych aminokwasów i kwasów tłuszczowych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dlatego muszą otrzymywać je w karmie. Zwracajmy uwagę, by kupowane przez nas karmy zawierały m.in. taurynę.
Nie rozumiem tylko, po co producenci dodają do karm zboża, kukurydzę, produkty pochodzenia roślinnego... Te składniki są kotu zupełnie nieprzydatne. Częstą sztuczką jest zamieszczanie informacji o wysokiej (np. 60-procentowej) zawartości białka przy jednoczesnym braku informacji o zawartości mięsa (bądź informacji, że jest go np. 20%). Wówczas staje się jasne, że owo białko pochodzi głównie z roślin (np. z soi), a co za tym idzie nie jest przez zwierzę przyswajane. Kot to mięsożerca! Dlatego nie wolno zapominać, że w kociej diecie często powinno pojawiać się mięso w czystej postaci (drobiowe lub wołowe - przypominam, że o wieprzowinie nie ma mowy). Figa dostaje m.in. mięso obrane ze skrzydeł, na których gotuję rosół. Kiedy podajemy kotu kawałek surowego mięsa pamiętajmy, że wcześniej powinno ono zostać poddane obróbce termicznej - najlepiej, żeby przed włożeniem do kociej miski zostało zamrożone na minimum 72 godziny. To zapobiegnie rozwojowi bakterii w futrzastym organizmie.
Przy okazji polecam Wam fajny artykuł na portalu Zwierzakowo dotyczący odżywiania kociastych: KLIK.
Aaa, jeszcze warunek absolutnie konieczny! Kot musi mieć stały dostęp do świeżej wody! Jeśli serwujemy mu wodę butelkowaną, lepiej by była źródlana - mineralna zawiera bowiem zbyt wysokie (jak dla zwierzęcia) stężenie niektórych pierwiastków. Higiena miseczek to mam nadzieję sprawa oczywista :)
Nie zapominajmy, że zdrowe i MIĘSNE żywienie należy się także psiakom :) Moja Mucha również poleca puszki Animondy ;)
Być może część z Was już wcześniej zdawało sobie sprawę z tego, co opisałam w tym poście, dlatego kieruję go zwłaszcza do nieświadomych właścicieli zwierząt. A może Wy wiecie coś, o czym ja nie wiem bądź zapomniałam napisać?
Bardzo ciężko jest skomponować stuprocentowo poprawne kocie menu, gwarantujące nam jego ogólny dobrostan i długie życie. Warto jednak przestrzegać tych kilku istotnych zasad. Ja wprowadziłam je w życie - dzięki temu Kota ma miękkie, lśniące futro, długie wąsiska, mocne mięśnie, zdrowe zęby, zdrowy brzuszek i mnóstwo energii :)) Jest po prostu zdrowo najedzona!
poniedziałek, 17 stycznia 2011
niedziela, 16 stycznia 2011
Wyliczamy ulubione! - zabawa :)
Zachęcona przez autorkę bloga Azjatycki Cukier, która wzięła udział w zabawie dotyczącej "ulubionych" (link do posta KLIK) postanowiłam, że również się przyłączę ;) do czego i Was namawiam! To fajny sposób na bliższe poznanie :)
Przedstawiam moje "ulubione" - a właściwie wybrane z wielu ulubionych, takie best of the best ;)
Makijaż:
1. Podkłady mineralne Lumiere w formule Cashmere
2. Zielony korektor mineralny "Mint" od Everyday Minerals
3. Róż "Snuggle" od Everyday Minerals
4. Tusz do rzęs Essence MultiAction
5. Żel-korektor do brwi Delia Glamour Fashion
Obsesje smakowe:
1. Tiramisu
2. Muffins & cupcakes
3. Chińszczyzna - zwłaszcza kurczak po malajsku
4. Naleśniki w każdej postaci
5. Łosoś ze szpinakiem
Przedstawiam moje "ulubione" - a właściwie wybrane z wielu ulubionych, takie best of the best ;)
Makijaż:
1. Podkłady mineralne Lumiere w formule Cashmere
2. Zielony korektor mineralny "Mint" od Everyday Minerals
3. Róż "Snuggle" od Everyday Minerals
4. Tusz do rzęs Essence MultiAction
5. Żel-korektor do brwi Delia Glamour Fashion
(foto: lula.pl)
Obsesje smakowe:
1. Tiramisu
2. Muffins & cupcakes
3. Chińszczyzna - zwłaszcza kurczak po malajsku
4. Naleśniki w każdej postaci
5. Łosoś ze szpinakiem
(foto: przepisy-light.pl)
Napoje:
1. Woda mineralna niegazowana
2. Zielona herbata z ryżem
3. Latte z lodami
4. Kakao / czekolada na gorąco
5. Koktajle owocowe
(foto: luxurygods.pl)
Sklepy:
1. H&M
2. Reserved
3. Bershka
4. Zara
5. Cache Cache
(foto: kolorowekredki.pinger.pl)
Restauracje, knajpki (Kraków i okolice):
1. Koral
2. Coffee Heaven
3. Cupcake Corner Bakery
4. Dynia
5. Wszelkie chińskie ;)
(foto: essential-architecture.com)
Miejsca do imprezowania (j.w.):
1. Afera
2. Gorączka
3. Frantic
4. Fashion Time
5. Wszelkie domy, mieszkania ;)
(foto: diki.pl)
Filmy:
1. Nie wszystko złoto, co się świeci
2. Jak stracić chłopaka w 10 dni
3. Tajemnica Brokeback Mountain
4. Skazani na Shawshank
5. Mamma Mia!
(foto: dryicons.com)
Dołączasz do gry? Jeśli tak, w komentarzu podaj linka do notki ze swoimi ulubionymi :)) chętnie poczytam!
Pozostanę w cieniu ;)
Co tu dużo mówić... Znowu poszalałam w Inglocie ;)
Zawsze lubiłam ich lakiery (kolejny egzemplarz wpadł do mojego pudełka), a ostatnio pokochałam cienie. Dzięki nim ja - ignorant cieniowy - chyba w końcu uczę się malować na oku więcej, niż kreskę ;) Kilka dni temu skusiłam się na kolejną paletę Freedom, tym razem 10-elementową, która dołączyła do mojej "piątki" :)
Większa paletka ma w rogach podstawy i pokrywy ukryte magnesy, dzięki którym można "wyciągać" cienie z otworów - skorzystałam z tego dobrodziejstwa i trochę przeorganizowałam rozmieszczenie kolorów między obiema paletami.
Dla zainteresowanych zamieszczam swatche :) na zdjęciach numery cieni.
Zawsze lubiłam ich lakiery (kolejny egzemplarz wpadł do mojego pudełka), a ostatnio pokochałam cienie. Dzięki nim ja - ignorant cieniowy - chyba w końcu uczę się malować na oku więcej, niż kreskę ;) Kilka dni temu skusiłam się na kolejną paletę Freedom, tym razem 10-elementową, która dołączyła do mojej "piątki" :)
Większa paletka ma w rogach podstawy i pokrywy ukryte magnesy, dzięki którym można "wyciągać" cienie z otworów - skorzystałam z tego dobrodziejstwa i trochę przeorganizowałam rozmieszczenie kolorów między obiema paletami.
Dla zainteresowanych zamieszczam swatche :) na zdjęciach numery cieni.
Z oferty Inglota wybieram cienie kremowe, matowe bądź shimmerowe, bez brokatowych drobinek. Są łatwiejsze w aplikacji. Ułatwiam sobie naukę malowania jak mogę ;) zamierzam pozostać w cieniu ;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)









