Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mario Vargas Llosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mario Vargas Llosa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2012

Sprzeczne emocje...

Tę powieść powinno się spalić. Nie czytaj jej. Odłóż z powrotem na półkę. Jest zbyt rozpasana, perwersyjna i wyuzdana. Taki tekst wyczytałam na okładce pewnej książki. I to książki autorstwa Mario Vargas Llosy! Moja ciekawość momentalnie została rozbudzona ;) Nie mogłam nie sięgnąć po Pochwałę macochy.

(foto: ecsmedia.pl)

Spod pióra Llosy wyszło wiele książek zaangażowanych, mówiących o polityce, obyczajowości, problemach społecznych. To jeden biegun. Na drugim znajdują się dzieła rozwiązłe. Pochwała macochy z pewnością należy do drugiego typu. Lekturę skończyłam wczoraj. Od tamtej pory zastanawiam się, co o niej sądzę. I nie wiem. Targają mną sprzeczne emocje. I myślę sobie, że już samo to świadczy o inteligencji i "wielkości" autora.

Pochwała macochy jest raczej uboga w fabułę. Przedstawia wycinek rodzinnego życia trójki głównych bohaterów: małego Alfonsita, don Rigoberta oraz jego drugiej żony, doni Lukrecji. Wycinek ów, pomijając opisy zabiegów higienicznych don Rigoberta (często aż nazbyt dogłębnych i odrażających), obejmuje głównie wybujałe sceny erotyczne rozgrywające się pomiędzy don Rigobertem a jego czterdziestoletnią żoną, Lukrecją oraz ... pomiędzy Lukrecją a jej pasierbem, około dwunastoletnim (jak mniemam) Fonsitem. Czyżby wczesna młodość i pierwsza chłopięca, miłosna fascynacja nie były tak niewinne, jak być powinny? A może to wszystko, to tylko perwersyjna, przemyślana gra, mająca doprowadzić wyrachowanego Alfonsita do założonego celu?

Poszczególne rozdziały powieści przeplatane są opisami dzieł sztuki (a w wydaniu Znaku również ich ilustracjami). Na początku zastanawiałam się, czemu to służy? Z każdą kolejną stroną lepiej rozumiałam, że owe opisy, charakterystyki osobowości i zachowań postaci z obrazów są jak najbardziej na miejscu. Dzięki nim autor jeszcze wyraźniej nakreślał nam charaktery postaci z Pochwały macochy.

(foto: wikipedia.org)

(foto: zaczytanie.blox.pl)

Kiedy myślę o tej książce, po głowie kołacze mi się klasyczne pytanie: co autor miał na myśli? Co chciał przekazać czytelnikowi? A może zwyczajnie z niego zadrwił? Nie wiem. Jednak podoba mi się ta niepewność i dwuznaczność. Pochwała macochy to lektura inna niż wszystkie. Z jednej strony lekka, z drugiej kontrowersyjna. Opisy, których forma budzi zachwyt, a treść zażenowanie... Wciąż mam wiele wątpliwości odnośnie interpretacji zdarzeń. Jeszcze nie do końca odkryłam zawarte w tej książce drugie dno. A Wy?

wtorek, 22 listopada 2011

Nietypowa służba...

Dawno się tak nie uśmiałam przy czytaniu! :)) Mimo, że tematyka tej książki jest raczej gorzka, nie sposób było się nie śmiać. Potwierdzi to każdy, kto kiedykolwiek przeczytał Pantaleon i wizytantki autorstwa zeszłorocznego laureata Literackiej Nagrody Nobla. Mario Vargas Llosa zasłużył na brawa :)

(foto: empik.com)

Już w lutym obiecywałam sobie, że wrócę do znanych i poznam nieznane mi jeszcze książki wymienionego wyżej autora. Wspomniałam Wam o tym TUTAJ. Jednak w moje ręce ciągle trafiały inne książki. Pilniejsze, bo często pożyczone. W miarę, jak wieczory zaczęły się wydłużać, coraz wyraźniej przypominałam sobie o swoim planie. W końcu zaczęłam go realizować :) Przygodę z dziełami Llosy rozpoczynam od przeczytanej już kiedyś lektury Pantaleon i wizytantki. 

(foto: soundtrackcollector.com)

Rzecz dzieje się w połowie XX wieku w Peru. Już w pierwszych słowach książki poznajemy kapitana Pantaleona Pantoję. Kapitan Sił Lądowych dostaje od dowódców nietypowe, ściśle tajne i niezwykle ważne zadanie. Ma zaradzić poważnemu problemowi, który kładzie się cieniem na peruwiańskiej armii. Żołnierze stacjonujący w amazońskiej dżungli masowo dopuszczają się gwałtów na żyjących w lokalnych osadach kobietach... Pantaleonowi zlecono zorganizowanie Służby Wizytantek przy Garnizonach, Posterunkach Granicznych i innych Obiektach (SWGPGO). Pod tą tajemniczą, iście eufemistyczną nazwą kryje się zwyczajny dom publiczny. A właściwie niezwyczajny... bo to prawdziwy burdel na kółkach. Dosłownie! Służba Wizytantek to bowiem jednostka mobilna, odwiedzająca wojaków stacjonujących w różnych punktach dżungli. Wyobraźcie sobie oddanego żołnierza, przykładnego męża i syna, człowieka honoru, wzór moralności, prawdziwego dżentelmena i perfekcjonistę, jakim z pewnością jest Pantaleon, w roli sutenera, stręczyciela, szefa prężnie działającego domu publicznego! Kapitan zatraca się w swej misji całkowicie. Prowadzi badania preferencji seksualnych wśród żołnierzy, planuje, wylicza... Jego zasady, życie rodzinne i dobre imię armii wiszą na włosku. Gdy dodać do tego wątek sekty religijnej, wątpliwych autorytetów i głupoty tłumu... Do czego to wszystko prowadzi?

(foto: tumblr.com)

Pantaleon i wizytantki to książka oparta na sprzecznościach. Humor i powaga, radość i gorycz, wyuzdanie i etyka. Pełno w niej satyry i groteski. A wszystko to ujęte w niezwykle oryginalne ramy! Nie spotkacie tu tradycyjnej narracji. Zamiast niej będziecie mieli do czynienia z raportami wojskowymi składanymi dowództwu przez gorliwego Pantę, listami, artykułami. Dialogi - których nie ma w tej książce zbyt wiele - są wymieszane, dynamiczne. Czujność wskazana!

Lektura ta to kpina skierowana w stronę ludzkiej hipokryzji, bezmyślności, bezkrytycznych działań. Autor pod przykrywką satyry przemycił refleksje kompromitujące nie tylko armię, ale i system sprawowania władzy. Czy tylko ten peruwiański? Na jakie ponadczasowe, uniwersalne problemy autor zwraca naszą uwagę? Przekonajcie się. Przemyślcie każde przeczytane, gorzkie zdanie, a przy tym - mimo wszystko - zaśmiewajcie się do łez. Zachęcam :))

środa, 9 lutego 2011

Niegrzeczny Noblista

Znacie Mario Vargas Llosę? Jeśli nie, to pora poznać!

"Mario Vargas Llosa (urodzony 28 marca 1936 roku w Peru), jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy, autor wielu powieści, opowiadań, sztuk teatralnych i literatury faktu, publicysta i polityk. Pisać zaczął już we wczesnej młodości, a swą debiutancką powieść Miasto i psy wydał w wieku dwudziestu siedmiu lat. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich, w tym Nobla w 2010 r. Wśród jego najlepszych powieści znajdują się między innymi Rozmowa w Katedrze, Ciotka Julia i skryba, Kto zabił Palomina Molero?, Święto kozła, Pantaleon i wizytantki, Zielony dom. W swojej twórczości Llosa sięga do wielu gatunków i konwencji literackich, nie stroni od wątków autobiograficznych i wyrafinowanych gier z czytelnikiem."
(www.znak.com.pl)

Link do oficjalnej strony pisarza: KLIK.

Pierwszy kontakt z twórczością tego autora miałam w liceum, kiedy to obowiązkowo należało przeczytać "Pantaleon i wizytantki" - powieść bardzo zabawną, a zarazem gorzką, satyryczną, w sposób ukryty ośmieszającą system sprawowania władzy. Później sięgnęłam po książkę "Ciotka Julia i skryba" - kontrowersyjna, autoironiczna, z wyraźnymi nawiązaniami do wątków z życia samego Vargas Llosy, który przecież poślubił własną ciotkę. W 2007 w ręce wpadły mi "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" - opowieść o mężczyźnie, którego życie determinowane jest przez spotkania z femme fatale, niegrzeczną dziewczynką... Opowieść o miłości toksycznej, perwersyjnej, inspirującej, doprowadzającej do obłędu.

Mario Vargas Llosa porusza tematy zarówno zwyczajne, codzienne, jak i te poważne - związane chociażby z polityką. Wywołuje lawiny emocji, nie unika kontrowersji i skandalu, gra satyrą, bywa perwersyjny, a pewne sytuacje opisuje w taki sposób, że czytelnik odczuwa wszystko na własnej skórze... No cóż, on sam nie jest i nigdy nie był grzecznym chłopcem.

Podczas spotkań z dziełami Llosy nie sposób się nudzić. Kilka miesięcy temu postanowiłam poznać je wszystkie oraz wrócić do tych, które już znam. Po kilku latach z pewnością odkryję w nich nowy sens - również ze względu na to, że sama dojrzałam. Marzę, by zgromadzić w domowej biblioteczce całą kolekcję - zwłaszcza, że wydawnictwo Znak (KLIK) wypuściło przepiękne wydania, które bardzo cieszą moje oczy :))


Obecnie jestem szczęśliwą posiadaczką czterech tomów:


"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki", "Ciotka Julia i skryba", "Pochwała macochy" oraz "Jak ryba w wodzie" (wspomnienia autora).

Dwie ostatnie książki kupiłam dosłownie wczoraj :)


Na korzyść tych wydań przemawia również to, że w większości drukowane są na BIAŁYM papierze - przyznaję, że mam hopla na tym punkcie ;)


Po sesji egzaminacyjnej (której koniec zaplanowany jest na 20. lutego) z przyjemnością zabiorę się za zgłębianie jego twórczości od początku do końca. Chcecie poczytać o moich wrażeniach związanych z poszczególnymi książkami? Nie? No cóż... i tak je opiszę ;)

Przy okazji dzisiaj okazało się, że Kota również lubi Llosę :))


Postanowiła poprzeszkadzać... Nadawałaby się na okładkę, niegrzeczna dziewczynka! ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...