Witajcie w nowym roku! Wiecie jak mówią - lepiej późno niż później ;))) Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku :)
Znowu trochę zaniedbałam bloga. To wszystko przez to, że ostatnio wprowadzam zmiany i żyję intensywnie. Tutaj co prawda było cicho, ale kto śledzi mnie na Instagramie (gdzie publikuję jako viollet_blog) wie, że nie zniknęłam na amen ;)
Znowu trochę zaniedbałam bloga. To wszystko przez to, że ostatnio wprowadzam zmiany i żyję intensywnie. Tutaj co prawda było cicho, ale kto śledzi mnie na Instagramie (gdzie publikuję jako viollet_blog) wie, że nie zniknęłam na amen ;)
miks moich instagramowych zdjęć z ostatnich kilku tygodni
Za mną bardzo różnorodny miesiąc. Okres świąteczno - noworoczny stał pod znakiem totalnego urlopowego lenistwa. Jadłam, leżałam, czytałam, oglądałam filmy i seriale... i tak w kółko ;) Świadomie pozwalałam sobie na takie rozpasanie aż do 6.01. Za to później wszystko stanęło na głowie ;) 7.01. był dla mnie datą graniczną - postanowiłam, że właśnie wtedy na serio zabieram się za budowanie figury i formy. Do tej pory niestety zbyt często sobie odpuszczałam - zarówno pod względem odżywiania, jak i aktywności fizycznej. Ćwiczenia w domu chyba jednak nie są dla mnie. Na samą myśl o n-tym słuchaniu smętnego głosu Chodakowskiej dobiegającego z telewizora robiło mi się słabo ;) a efekty tych ćwiczeń, do których się zmobilizowałam nie były satysfakcjonujące. I właśnie dlatego od 7.01. trzy razy w tygodniu chodzę na treningi grupowe :) Zumba, step, salsa, rzeźba & shape, taśmy, BPU & piłki... Mam to szczęście, że trafiłam na fajne instruktorki i bardzo sympatyczną grupę. Najbardziej polubiłam zumbę i salsę. Wspólne wylewanie potu w rytm energicznej, hiszpańskojęzycznej muzyki daje mi niezłego kopa :))) wracam do domu zmordowana, ale szczęśliwa :) To chyba te wielokrotnie wspominane przez Chodakowską endorfiny, których ona sama nie potrafiła we mnie wywołać ;) Paradoksalnie im bardziej się zmacham, tym więcej mam energii. Stąd pomysł, żeby dołożyć sobie czwarty trening tygodniowo - tym razem w domu, ale z Mel B :) Ćwiczycie z nią? Jak wrażenia? :)
Sam ruch to oczywiście nie wszystko. Przykładam też większą wagę do odżywiania. W sumie od dawna staram się jeść dobrze, ale dość często zdarzały mi się odstępstwa od zasad. Po raz kolejny odkryłam, że kluczem do sukcesu jest planowanie posiłków (i zakupów spożywczych). W moim przypadku przemyślane menu to zdrowe menu :) Staram się kombinować tak, żeby nie spędzać w kuchni całych wieczorów. Codziennie notuję swoje jadłospisy, dzięki czemu łatwiej dostrzegam błędy.
Ponadto postanowiłam uporządkować też wszystkie zaległe sprawy. Wzięłam się za rzeczy, które leżały i czekały, aż mi się zachce ;) jak np. wystawienie sukni ślubnej na sprzedaż. Obecnie planuję zabrać się za wszystkie zaległe recenzje ;))) W najbliższym czasie przeczytacie u mnie o kremach do twarzy, odżywkach do włosów, podkładach i paru innych kosmetycznych kwestiach :) Poza tym więcej czytam. Zawsze narzekałam, że brakuje mi czasu na te wszystkie lektury, po które chciałabym sięgnąć. Teraz nie marudzę, tylko czytam - niemal w każdej wolnej chwili :) Obecnie na tapecie (czy raczej: na Kindlu ;)) mam "Służące" K. Stockett. Wciągające! Chętnie dowiem się, jaka książka pochłania obecnie Wasz czas :)
Sam ruch to oczywiście nie wszystko. Przykładam też większą wagę do odżywiania. W sumie od dawna staram się jeść dobrze, ale dość często zdarzały mi się odstępstwa od zasad. Po raz kolejny odkryłam, że kluczem do sukcesu jest planowanie posiłków (i zakupów spożywczych). W moim przypadku przemyślane menu to zdrowe menu :) Staram się kombinować tak, żeby nie spędzać w kuchni całych wieczorów. Codziennie notuję swoje jadłospisy, dzięki czemu łatwiej dostrzegam błędy.
Ponadto postanowiłam uporządkować też wszystkie zaległe sprawy. Wzięłam się za rzeczy, które leżały i czekały, aż mi się zachce ;) jak np. wystawienie sukni ślubnej na sprzedaż. Obecnie planuję zabrać się za wszystkie zaległe recenzje ;))) W najbliższym czasie przeczytacie u mnie o kremach do twarzy, odżywkach do włosów, podkładach i paru innych kosmetycznych kwestiach :) Poza tym więcej czytam. Zawsze narzekałam, że brakuje mi czasu na te wszystkie lektury, po które chciałabym sięgnąć. Teraz nie marudzę, tylko czytam - niemal w każdej wolnej chwili :) Obecnie na tapecie (czy raczej: na Kindlu ;)) mam "Służące" K. Stockett. Wciągające! Chętnie dowiem się, jaka książka pochłania obecnie Wasz czas :)
Udanej niedzieli życzy naładowana dobrą energią Viollet ;)












