sobota, 3 sierpnia 2013

Wciąż tu jestem! ;)

Dziewczyny! 

Żyję! Wbrew pozorom ;) Bardzo ubolewam nad tym, że od tak wielu tygodni moja blogowa działalność jest zawieszona i chcę żebyście wiedziały, że pamiętam o tym miejscu, o Was i że już przebieram nogami, żeby w końcu tutaj wrócić :) Bardzo często podczas zwykłych, codziennych czynności napada mnie myśl w stylu "o, napiszę o tym na blogu" ;) Tymczasowo nie jest to możliwe, a usprawiedliwienie mam bardzo proste: NIE OGARNIAM ;)) Dacie wiarę, że wychodzę za mąż już za 4 tygodnie? :)))


Tempo życia "na chwilę przed" jest zawrotne. Wciąż zastanawiam się, dlaczego co drugi dzień to poniedziałek ;)) Permanentnie nie mam albo czasu, albo siły. Już same przygotowania do ślubu pochłaniają mnóstwo mojego czasu i energii, a jak dodać do tego remontowanie, meblowanie i urządzanie mieszkania... no i pracę zawodową na etacie i jakieśtam życie osobisto-towarzyskie, wiadomo... to same rozumiecie. Czas mega-intensywny, ale bardzo miły, mimo wszystko :) Aktualnie jestem na etapie obławiania się w różne domowe drobiazgi (durszlak, osłonka na doniczkę, komplet świeczek, ociekacz na naczynia, wyciskacz do czosnku ;) itp.) i niedowierzania, że to JUŻ. Za 4 tygodnie założę swoją suknię ślubną, stanę na ślubnym kobiercu, a później zamieszkam z ukochanym już-mężem w naszym pięknym mieszkaniu. Nie wierzę. Przez te 2 lata narzeczeństwa chyba przyzwyczaiłam się do myśli, że "przecież to jeszcze tyyyyle czasu" ;)

Z takich ważniejszych spraw okołoślubnych załatwionych w ostatnim czasie, to tak: dopełniliśmy formalności w parafiach i w USC, wręczyliśmy wszystkie zaproszenia (ufff...), ustaliliśmy menu i przebieg wesela z menadżerem sali, odebraliśmy zamówione wcześniej obrączki, "ubraliśmy" naszych najbliższych i Pana Młodego, załatwiliśmy samochód ślubny, kupiliśmy różne dekoracyjne drobiazgi, byłam na próbnym makijażu i pierwszym próbnym czesaniu... W najbliższym tygodniu czeka mnie przymiarka sukni, spotkanie z florystką, kolejna wizyta u księdza i wiele, wieeeele więcej. Na przykład malowanie drzwi łazienkowych ;)

Powiem jeszcze jedno. Zginęłabym, gdyby nie wszelkiego rodzaju listy i zestawienia. Lista spraw do załatwienia, lista gości zaproszonych, lista gości potwierdzonych, lista gości dla których trzeba załatwić nocleg / transport, lista rzeczy do kupienia, lista sugestii i próśb dla fotografa, lista zadań dla świadków, lista dziewczyn na panieński, obrazkowa lista pożądanych bukietów / fryzur / mejkapów, lista-terminarz, a na niej wszystkie umówione wizyty i spotkania: z florystką, z dentystką, z księdzem, z organistą, z panem od montażu szyby w kuchni, z kamerzystą, z fotografem, z kosmetyczką, z manikiurzystką, z fryzjerką, z przyjaciółką, z makijażystką, z cukiernikiem, z salonem sukien ślubnych... Mam wymieniać dalej? Mogę tak jeszcze długo ;)

Wiem, że to zabrzmi raczej pretensjonalnie, ale brakuje mi Was :) Nie zapominajcie o mnie, na pewno wrócę! Prawdopodobnie już jako mężatka ;)

Całusy, 
Viollet

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dużo się dzieje... :)

Dziewczyny!

Wpadam, żeby przeprosić, że ostatnio tak bardzo zaniedbuję swojego bloga, a tym samym Was. Przyczyna mojej nieobecności jest prozaiczna - cierpię na brak wolnego czasu. Praca na etacie, ogarnianie kwestii związanych ze ślubem i weselem (które odbędą się już za 4 miesiące!) i remontowanie (z którym związanych jest multum decyzji, załatwień itp.) skutecznie odbierają mi czas i energię, które normalnie spożytkowałabym między innymi na blogowanie. Ale pamiętam, zaglądam i obiecuję, że wrócę tutaj, jak tylko odkopię się z tego całego bajzlu :))


Z uwagi na powyższe ostatnio jestem nie na czasie również z Waszymi blogami. Dajcie znać co u Was słychać :) Jakieś życiowe zmiany? Nowe projekty? Ciekawe testy? Interesujące wyjazdy? Majówkowe plany? Popełnione zakupy? Spełnione marzenia? Piszcie, tęsknię! :)

Całusy,
 zarobiona po łokcie Viollet ;)

niedziela, 24 marca 2013

Przedślubnie :) część 2.

Moja pierwsza ślubna notka sprzed dwóch miesięcy (KLIK) spotkała się ze sporym odzewem z Waszej strony :) Wiele z Was wyraziło zainteresowanie tego typu mini-cyklem. Tak więc przychodzę z kolejnym postem dotyczącym tej tematyki - tym razem zaprezentuję Wam niektóre moje inspiracje i nabytki. Także te, które będą składały się na mój look :) W końcu ślub już za pięć miesięcy! 


Póki co wszystko (no prawie ;)) idzie zgodnie z planem. Zaliczyliśmy obowiązkową poradnię życia rodzinnego (nad podziw bezboleśnie i szybko, bo skończyło się na jednej wizycie zwieńczonej trzema pieczątkami ;)), zaklepaliśmy noclegi dla gości, zorientowaliśmy się co i jak w upatrzonej przez nas cukierni, zarezerwowałam termin u wybranej makijażystki (znacie Ewelinę Szajnar? :)), a także ... tak, zamówiłam suknię! Nie, żadną z tych które mierzyłam przed opublikowaniem tamtego posta. W ostatnim odwiedzonym salonie doznałam olśnienia ;)


Zdradzę Wam tylko, że moja wybranka jest długa, relatywnie skromna choć efektowna i po prostu przepiękna ;)))

W związku z tym, że już od kilku tygodni wiem jak będzie wyglądała moja suknia, niedawno zaczęłam rozglądać się za pasującymi do niej dodatkami. Dotychczas udało mi się skompletować biżuterię :) Kupiłam bransoletkę i kolczyki ...


... grzebyk do włosów i klipsy do butów ...



... oraz podwiązkę :)


Dla zainteresowanych: kolczyki i bransoletka pochodzą z Apartu, grzebyk i klipsy do butów kupiłam na Etsy (KLIK), a podwiązkę zamówiłam w sklepie Slubnybazaar (KLIK).

Buty, które widzicie na jednym z powyższych zdjęć posłużyły wyłącznie jako przykład - chciałam zaprezentować Wam klipsy "w akcji" :) Docelowo chcę kupić gładkie, białe buty marki La Boda, które słyną z komfortu (są skórzane i mają wszyte silikonowe poduszeczki) i które po ślubie firma za opłatą 59 zł zafarbuje mi na dowolnie wybrany kolor :) dzięki czemu nie będą jednorazowe.


Kolorowe buty ślubne bardzo mi się podobają, ale ... u kogoś :) Sama pozostanę przy tradycyjnej bieli. I przy kryształach ;))

Oprócz biżuterii kupiłam też kilka ślubnych drobiazgów :) jak na przykład wieszak na suknię ślubną, który zamówiłam na facebookowym fanpage'u Spersonalizowane Wieszaki (KLIK) :)


Drewniany, z rowkami, biały, z fioletowym drutem wygiętym w kształt serca. Nic nie poradzę, że kocham detale :)) Również - a może przede wszystkim - na zdjęciach, dlatego z pewnością poproszę fotografa o ich uwiecznienie.

Z Etsy oprócz biżuterii przyleciała do mnie tabliczka, której zamierzam użyć podczas plenerowej sesji poślubnej :) a później postawić w naszej sypialni.


Natomiast z Pakamery właśnie jedzie do mnie nasza weselna "księga gości" pod postacią spersonalizowanego drzewka z listkami, na których nasi goście złożą swoje podpisy :)


... i które po ślubie powiesimy gdzieś w mieszkaniu :) kolorystycznie doskonale zgra się z wystrojem i będzie stanowiło świetną pamiątkę.


Na koniec porcja inspiracji :)

Fryzura. No cóż... To właśnie ona, a nie suknia czy cokolwiek innego, spędza mi sen z powiek ;) Najlepiej czuję się w rozpuszczonych włosach, ale na ślub z pewnością zdecyduję się na ich spięcie - nie chcę ryzykować przegrzania i smętnie wiszących strąków, które z pewnością zobaczyłabym w lustrze po kilku szybszych tańcach. Celuję w luźne upięcie uformowane nad karkiem:



Tego typu fryzura fajnie sprawdzi się w połączeniu z wpiętym tuż nad nią długim, katedralnym welonem, który również zamówiłam w swoim salonie ślubnym :) i który wypnę tuż po mszy, by zastąpić go praktyczniejszym grzebykiem. Krótkiego welonu na wesele nie planuję, ale kto wie... Może jeszcze mi się odmieni ;)

Makijaż. W pełni zdaję się na Ewelinę, ale generalnie chciałabym zobaczyć na swojej twarzy mejkap w tym stylu:



Paznokcie. Manicure będzie jednolity, mleczny, hybrydowy.


Bukiet. Celuję w "kulę" składającą się z różnych gatunków kwiatów w mniej lub bardziej pastelowych, dziewczęcych kolorach :)







W temacie bukietu od dawna planuję coś jeszcze. Coś, co dla jednych z Was nie będzie żadną nowością, a dla innych może stanowić spore zaskoczenie. Własnoręcznie wykonany bukiet z broszek :) który zabiorę na sesję plenerową. Mam już ok. 40 sztuk, dokupię jeszcze kilka i biorę się do dzieła! Moją inspiracją jest bukiet z poniższego zdjęcia:


Co Wy na to? Hot or not? ;))

Kwiaty na stołach. Pastelowe, w niskich wazonach :)


Tort. Hmm... Najlepiej biały, pokryty masą marcepanową, zdobiony, piętra ułożone jedno nad drugim, ozdobione żywymi kwiatami :) Czy się uda? Zobaczymy co cukiernia ma w ofercie :)



Ufff :) Myślę, że z obu moich "przedślubnych" notek wyłania się już dość wyraźny obraz tego, jak wyobrażam sobie Ten Dzień. Niemniej jednak jeśli jeszcze coś chcecie wiedzieć / widzieć - piszcie! Czekam również na Wasze opinie, podpowiedzi, uwagi i sugestie :)

Całusy,
poddająca się przedślubnej gorączce Viollet ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...