czwartek, 20 października 2011

Rok motyla ;)

Już jest! Mój nowiutki, pachnący, lśniący kalendarz Paperblanks na rok 2012 :))) Jak już wiecie z TEGO oraz z TEGO posta, mam fioła na ich punkcie. Kiedy podczas ostatniej wizyty w Empiku zauważyłam nową kolekcję tych designerskich notatników i kalendarzy (oficjalna strona: KLIK) niezwłocznie rzuciłam się w stronę półki i przystąpiłam do wybierania Tego Jedynego Wzoru ;)) Padło na... motyle :) Flutterbyes Midi:

(foto: diaries.co.uk)






Piękny, klimatyczny motyw. Wybrałam kalendarz w formacie midi (13 x 18 cm) o układzie day-at-a-time (każdy dzień na osobnej stronie), zamykany na gumkę.




Z tyłu wkładka pod postacią skoroszytu na adresy i dodatkowe notatki.

Cudeńko. 2012 ogłaszam rokiem motyla ;))

czwartek, 13 października 2011

Kąpiel muffinkowa :))

Jestem fanką słodkich zapachów. W kuchni, w samochodzie, na skórze... Jak już wiecie, mam w swoim olfaktorycznym zbiorze perfumy pachnące chociażby miodem, piernikiem czy czarną wanilią :) W łazience słodycz również być musi! I jest :) Piszę, by polecić Wam świetny żel pod prysznic, którego zapach kojarzy mi się z czekoladowo - kokosowymi muffinami: Dairy Fun - Czekolada. Mniam!

(foto: perfumyperfumeria.pl)

Słowo od producenta:
Seria Dairy Fun została stworzona z myślą o tych, dla których kąpiel to nie tylko codzienny zwyczaj, ale przyjemność i relaks. Nasze aromatyczne kosmetyki pozwalają odprężyć się po długim dniu, a dzięki specjalnie opracowanym recepturom doskonale nawilżają i odżywiają skórę. W składzie produktów znajdziecie między innymi krowie mleko, wosk pszczeli, masło shea, naturalne oleje - wszystko to w trosce o Wasze ciało.

Kosmetyk ten kupiłam w drogerii Natura. Kosztował - o ile dobrze pamiętam - 9,90 zł. Sporo jak za żel pod prysznic, ale warto! Za tę cenę otrzymujemy 400 ml świetnego produktu. Zapach nie jest ani odrobinę chemiczny. Mleczna czekolada przysypana kokosem jak żywa. Aromat jest wyczuwalny w trakcie kąpieli - kilka chwil później znika ze skóry ustępując miejsca perfumom, co oczywiście jest na plus. Żel jest bardzo wydajny, świetnie się pieni. Nie wysusza skóry. Buteleczka jest poręczna, fajnie wykonana i utrzymana w pozytywnej, wesołej stylistyce. W przyszłości z pewnością skuszę się na inny (albo ten sam ;)) wariant zapachowy żelu Dairy Fun. Może truskawka? Lub czysty kokos? Te opcje również nęciły mój nos :))

(foto: pinger.pl)

Czy są tu inne amatorki słodyczy nie tylko jadalnej? ;)

wtorek, 11 października 2011

Ranking :)

Właśnie mijają dwa miesiące, odkąd zaczęłam testować nową linię mazideł do twarzy Olay - Active Hydrating. Przypominam, że do wypróbowania otrzymałam:




- krem nawilżający na dzień do skóry wrażliwej,
- krem nawilżający na dzień do skóry normalnej / suchej,
- hydrożel nawilżający na dzień do skóry tłustej / mieszanej,
- krem nawilżający na noc do skóry normalnej / suchej / mieszanej,
- emulsja nawilżająca do skóry normalnej / mieszanej.

Zapraszam Was na stronę producenta: KLIK. 

W ciągu wspomnianych wyżej dwóch miesięcy zdążyłam wyrobić sobie opinię na temat tych produktów. Każdego z nich używałam przez około 2 tygodnie. Nie jest to niestety stuprocentowo miarodajna długość testów, jednak w tym czasie uważnie obserwowałam reakcje swojej skóry i już wiem to, co najistotniejsze :)

Muszę dodać, że kosmetyki oceniać będę z własnej perspektywy, jako posiadaczka cery normalnej / mieszanej, raczej bezproblemowej, bez skłonności do alergii, reagującej zmianami skórnymi tylko sporadycznie, w wyniku zmian klimatu / pielęgnacji itp.

Pora na krótkie i rzeczowe recenzje! Pięć kosmetyków, pięć miejsc w hierarchii. Po przemyśleniu wyników testów ułożyłam swój prywatny ranking mazideł Olay Active Hydrating. Zacznijmy od najsłabszego ogniwa...

Miejsce 5. - Hydrożel nawilżający na dzień.

Przezroczysty, o lekkiej konsystencji, idealnie się wchłania nie pozostawiając wyczuwalnej warstwy na skórze, nie blokuje porów. Szczególnie zalecany do skóry przetłuszczającej się. Zawiera glicerynę i witaminę B5.


Byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką formułą "kremu". Jako, że marka Olay przysłała mi paczkę podczas jednego z gorących, sierpniowych tygodni, to właśnie od lekkiego hydrożelu rozpoczęłam testy. Wydał mi się propozycją idealną na lato.


Pierwszy kontakt z produktem Olay i... taki zawód! Bardzo się z tym kosmetykiem nie polubiliśmy... Nawilżanie oceniam jako niemal zerowe (a przypominam, że moja normalna / mieszana cera nie potrzebuje ponadprzeciętnych nawilżaczy). Hydrożel szybko się wchłania i rzeczywiście nie pozostawia na skórze wyczuwalnej warstwy. Jednak wewnątrz skóry też nic nie pozostawia. To jak smarowanie się wodą. Mało tego! Po kilku dniach używania hydrożelu moja bezproblemowa na ogół cera zareagowała wysypem... Po odstawieniu stan mojej skóry momentalnie uległ poprawie. Powtórzyłam test i tym samym zafundowałam sobie powtórkę z rozrywki. Kosmetyk poszedł w inne ręce. Chcecie poznać jego losy? Już mówię: moją przyjaciółkę uczulił (skarżyła się na pieczenie skóry wokół ust), jej mamę wysuszył, natomiast zadowolił dopiero jej nastoletnią siostrę o idealnej cerze i niewielkich pielęgnacyjnych potrzebach. Dla mnie - kit.

Miejsce 4. - Krem nawilżający na dzień - skóra normalna / sucha.

„Szklanka wody” dla skóry, zawiera glicerynę i wazelinę. Krem wnika w skórę chroniąc ją przed utratą naturalnego nawodnienia i ulepszając jej umiejętność utrzymania nawilżenia.


Całkiem niezły, przyjemny krem na dzień. Nawilżenie nie jest rewelacyjne (hasło "szklanka wody" uważam za przesadzone), ale jak dla mnie - wystarczy :) Kosmetyk bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze filmu, lekko ją matuje. Jedno, co mi w nim przeszkadza, to zapach - lekko pudrowy (kojarzy mi się z zapachem różowej oliwki dla niemowląt J&J), nieco za mocny. Na szczęście nie utrzymuje się na skórze. Tak czy owak krem zużyję do końca :) 

Miejsce 3. - Krem nawilżający na noc.

Prawdziwy “dzbanek wody” dla spragnionej skóry. Zawiera dużą dawkę gliceryny. Krem pobudza naturalne procesy regeneracyjne naskórka, stopniowo uzupełniając ochronny płaszcz wodno-lipidowy, a także zwiększa zdolność skóry do utrzymania nawilżenia przez dłuższy czas.


Tam szklanka, tu dzbanek... ;) Nie zgadzam się z tym. Niemniej jednak krem na noc Olay Active Hydrating uważam za produkt całkiem przyzwoity. 


Co ciekawe, według mnie nie różni się niczym od zajmującego 4. miejsce kremu na dzień do cery normalnej i suchej. Ma ten sam zapach, wygląd, konsystencję i właściwie również działanie. Polecam osobom młodym, posiadającym niewymagającą cerę. Krem zapewnia skórze odprężenie i lekkie nawilżenie, jednak o dogłębnym odżywieniu czy regeneracji raczej nie ma mowy.

Miejsce 2. - Nawilżająca emulsja na dzień.

Nowa, ulepszona formuła Beauty Fluid – pierwszego produktu OLAY, stanowiącego serce marki. Zawiera glicerynę, wazelinę i oleje mineralne. Unikalna formuła działa jak nośnik, dostarczając skórze aktywne składniki odżywczo-nawadniające i chroniące ją przed utratą naturalnego nawilżenia. Emulsja ma wyjątkowo lekką konsystencję, więc szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy, by skóra mogła naturalnie oddychać, dlatego jest idealna pod makijaż.


Coś innego! 100 ml, czyli pojemność dwa razy większa niż ta oferowana w przypadku kremów. Wygodna, higieniczna w stosowaniu buteleczka z dozownikiem zamiast słoiczka.


Zapach słabszy, przyjemniejszy niż w przypadku kremów. Konsystencja lżejsza, bardziej wodnista. Znakomita wydajność - wystarczy ilość wielkości monety dziesięciogroszowej, by nasmarować całą buzię. Wchłanianie natychmiastowe. Nawilżenie - wystarczające, w sam raz na letnie dni. Na zimę będzie zbyt delikatne.


Na ciepłe / gorące dni, dla osób posiadających niezbyt wymagającą cerę - zdecydowanie polecam.

Miejsce 1. - Krem nawilżający na dzień - skóra wrażliwa.

Nie zawiera składników zapachowych i barwników; odpowiednie nawilżenie naskórka powoduje usprawnienie funkcji obronnych skóry. 


Mój faworyt! Na pierwszy rzut oka widać dlaczego :) Ten krem - jako jedyny kosmetyk z linii Active Hydrating - nie jest barwiony i nie pachnie! Za to duży plus. Ponadto łączy w sobie zalety prezentowanych powyżej kremów: błyskawicznie się wchłania, nie pozostawia na skórze wyczuwalnej warstwy, lekko matuje, nawilża moją normalną cerę w stopniu zadowalającym, nie wywołuje niepożądanych reakcji skóry. Bardzo fajny produkt.

Podsumowanie:

Wszystkie kosmetyki Olay Active Hydrating opakowane są w solidne, ładne opakowania. Do gustu przypadły mi zwłaszcza 50-ml słoiczki - wykonane z fajnego tworzywa (którego nie potrafię nazwać ;)), twarde, bardzo lekkie. Po odkręceniu nakrętki moim oczom ukazała się ochronna "nakładka" chroniąca zawartość. Buteleczka, w którą opakowana jest emulsja, również wzbudza moją aprobatę. Solidna, a jednak na tyle miękka, że wyciśnięcie z niej resztek produktu nie powinno być problemem. Dozownik ułatwia wydobycie pożądanej ilości kosmetyku.

Wszystkie sprawdzają się jako baza pod makijaż - głównie dzięki szybkiemu i dokładnemu wchłanianiu.

Dlaczego krem na dzień do skóry normalnej / suchej jest na miejscu czwartym, a nie na trzecim? Być może zamieniłabym go kolejnością z kremem na noc (który jednak powinien być bardziej odżywczy), gdyby nie to, że w swojej Olayowej rodzinie ma tak ostrą konkurencję w kategorii "na dzień" ;)

Składy przedstawionych powyżej kosmetyków rewelacyjne nie są. Bo czy zawartość olejów mineralnych to powód do chwalenia się? Mam pewne wątpliwości. Pozostawiam to Waszej ocenie, ja niestety specjalistką od składów nie jestem...

Przybliżony koszt każdego z kosmetyków Olay Active Hydrating - 17 złotych.

Testy hydrożelu postrzegam jako ryzykowne, ale odnośnie pozostałych kosmetyków z linii AH - warto spróbować! Polecam zwłaszcza osobom młodym, do których zresztą owa linia jest kierowana. W przypadku cer dojrzalszych, wymagających kosmetyków wspierających walkę z pierwszymi oznakami starzenia, potrzebujących głębszego nawilżenia i regeneracji kosmetyki Olay Active Hydrating prawdopodobnie się nie sprawdzą. Jako 24-letnia posiadaczka z reguły bezproblemowej cery z przyjemnością wrócę do kremu na dzień do cery wrażliwej oraz do emulsji nawilżającej. Ale to na wiosnę, teraz jest pora na coś treściwszego :)

Macie doświadczenia z którymkolwiek z kosmetyków Olay Active Hydrating? Jak Wasze odczucia mają się do moich? Który z produktów Olay AH wzbudził Wasze zainteresowanie? Porozmawiajmy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...