sobota, 5 stycznia 2013

Śniadanie na bogato ;)

Pamiętacie moją notkę z początku października dotyczącą racjonalnego odżywiania (KLIK)? Wkrótce po jej napisaniu niestety porzuciłam skrupulatne komponowanie posiłków i wróciłam do złych nawyków żywieniowych. Bezpośrednią przyczyną był chroniczny brak czasu (i ochoty) związany z intensywnym pisaniem magisterki. Wkrótce po obronie nadeszła świąteczna rozpusta, później kulinarne szaleństwa sylwestrowej nocy... Ale koniec z wymówkami :) Wracam do komponowania wartościowego menu. Liczę, że - wraz z ćwiczeniami fizycznymi (Jillian Michaels / Ewa Chodakowska / basen) - przyniesie mi to nie tylko pełnię zdrowia, ale i lepszą sylwetkę. Mój cel: do czerwca zgubić 4 cm z brzucha oraz wysmuklić i ujędrnić całe ciało. Krok pierwszy: śniadania! Zainspirowana postem Marie (KLIK) postanowiłam wzbogacić i udoskonalić tradycyjną owsiankę :)


Przygotowałam ją gotując pół szklanki płatków owsianych górskich (zwykłych, nie błyskawicznych) w szklance płynu (woda i pełnotłuste mleko w proporcji 1:1) przez około 10 minut. Gorącą owsianką zalałam garść mrożonych owoców jagodowych. Kiedy lekko przestygła, posypałam ją płatkami migdałów i dodałam nieco półtłustego twarogu, który zwiększył zawartość białka w posiłku. To było łatwe w przygotowaniu, pyszne, wartościowe i bardzo sycące śniadanie na bogato ;)

By ułatwić sobie liczenie zawartości białek, tłuszczów i węglowodanów w posiłkach postanowiłam kupić wagę kuchenną. Do tego także zainspirowała mnie Marie. Polecam Wam jej notkę Odważyłam się (KLIK) :)

Czy macie ochotę, żebym raz na czas prezentowała Wam swoje jadłospisy? A może Wy mnie zainspirujecie? Chętnie poczytam Wasze przepisy na zdrowe i smaczne śniadania :)

piątek, 4 stycznia 2013

Nadrabiam zaległości ;)

Wiecie co? Już nie pamiętam, kiedy ostatnio pisałam recenzję. Wy pewnie też nie ;)) Pora to nadrobić, zwłaszcza, że mam sporo zaległości! Na pierwszy ogień pójdą dwa kosmetyki Pat & Rub, które otrzymałam do przetestowania od Merlin.pl :)

Pierwszy z nich to Rewitalizujący żel myjący Żurawina & Cytryna (KLIK):


W odróżnieniu od większości żeli myjących, naturalny rewitalizujący żel do mycia ciała nie wysusza skóry, ale ją nawilża. Substancje roślinne z oleju kokosowego łagodnie myją skórę, nie naruszają jej naturalnej bariery ochronnej. Wyciąg z żurawiny regeneruje. Olejek cytrynowy orzeźwia zmysły. Żel ma przyjemną kremową konsystencję.

Kompozycja rewitalizującego żelu do mycia ciała:
- ekstrakt żurawiny - nawilża, zwalcza wolne rodniki, regeneruje,
- woda z zielonej herbaty - tonizuje,
- olejek cytrynowy - odświeża umysł, poprawia wygląd skóry: wygładza, reguluje, wzmacnia,
- substancje myjące z oleju kokosowego i babassu,
- inne roślinne substancje nawilżające.

Skład:
Aqua, Camelia Sinensis Leaf Water, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Polyglyceryl-4 Caprate, Cocoyl Proline, Xanthan Gum, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Citric Acid, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene.


Przyznaję, żel jest super :) Od początku byłam dobrej myśli. Kosmetyk zamknięty jest w ergonomicznej, półtransparentnej butelce o pojemności 250 ml zamykanej na "klik" - otwieranie jej mokrą bądź śliską dłonią nie stanowi najmniejszego problemu. Sam żel ma żółty kolor i jedwabistą konsystencję. Pachnie jak trawa cytrynowa :) orzeźwiająco i bardzo przyjemnie. Zapach jest intensywny, pieści zmysły podczas kąpieli :) ale nie utrzymuje się na skórze, co również uważam za plus. Wydajność na piątkę! Wystarczy naprawdę niewielka ilość żelu, by uzyskać dużo kremowej piany. Dopełnieniem pięknego obrazu jest fakt, że żel Pat&Rub stworzony został wyłącznie z naturalnych składników. Czy to ideał? Niestety nie do końca... Zniechęca mnie cena. 49 zł za żel pod prysznic - nawet wydajny, skuteczny, naturalny i pięknie pachnący - to moim zdaniem za dużo. Jeśli jednak uważacie, że zalety tego kosmetyku rekompensują jego cenę, to jak najbardziej polecam :)

Drugi z otrzymanych przeze mnie od Merlin.pl kosmetyków Pat&Rub to drenujący olej do użycia podczas lub po kąpieli (KLIK):


Drenująco-wygładzający olej Home SPA do masażu ciała zawiera kompozycję ekologicznych olejków eterycznych o właściwościach antycellulitowych, napinających i wygładzających skórę. Ten naturalny olejek SPA ma w swoim składzie trzy oleje roślinne silnie regenerujące i nawilżające. A olej konopny zapewnia dobry transport olejków eterycznych do głębszych warstw skóry. Drenujący Olej Spa nadaje się do masażu po kąpieli lub pod prysznicem. Znakomicie się wchłania. 

Kompozycja oleju do ciała Home SPA:
- olej konopny - ma silne działanie odżywcze, regeneracyjne i przeciwstarzeniowe; wpływa na zwiększoną przepuszczalność naskórka i wykazuje zdolność głębokiej penetracji tkanek, jest doskonałym nośnikiem substancji naprawczych i odmładzających, jak ekstrakty roślinne i olejki eteryczne,
- squalane - doskonale odbudowuje warstwę lipidową,
- oliwa z oliwek - wzmacnia naturalny płaszcz wodno-lipidowy skóry, koi podrażnienia,
- olej winogronowy - wykazuje działanie przeciwrodnikowe, hamując proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco,
- naturalna witamina E - ma działanie przeciwrodnikowe oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych,
- olejek geraniowy - ma właściwości drenujące, zwalczające cellulit,
- olejek z trawy cytrynowej - wygładza i oczyszcza,
- olejek rozmarynowy - pobudza, tonizuje, stymuluje,
- olejek miętowy - koi i chroni.


Drenujący olej Pat&Rub zamknięty jest w szklanej butelce o pojemności 125 ml z praktycznym dozownikiem. Ma lekką, nietłustą formułę. Zapach kojarzy mi się z mieszaniną mięty, eukaliptusa i słynnego, leczniczego Amolu ;) Jest bardzo przyjemny i odprężający. Producent wskazuje dwa sposoby zastosowania tego kosmetyku:

Pod koniec kąpieli pod prysznicem, zakręć wodę i nanieś niewielką ilość olejku na ciało. Masuj okrężnymi ruchami dłonią lub ostrą rękawicą szczególną uwagę poświęcając rejonom wymagającym ujędrnienia. Odkręć wodę i pozwól, aby strumień dokładnie rozprowadził olejek po ciele. Olejek może być również wmasowany energicznie w ciało po kąpieli w wannie, w lekko wilgotną skórę.

Ja wybrałam drugi z nich. Nacierałam ciało tuż po kąpieli. Dzięki swojej lekkiej formule olejek łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, dzięki czemu nie plami ubrań. Jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Kosmetyk pozostawia skórę nawilżoną i ujędrnioną. Nie zauważyłam jednak, by działał w jakikolwiek sposób lepiej niż inne, tańsze olejki - bo trzeba dodać, że drenujący olej Pat&Rub kosztuje 89 zł. Zastrzeżenia budzi również opakowanie - szklana butelka w śliskiej od olejku dłoni nie jest najlepszym pomysłem. Dodatkowo brakuje mi pompki, dzięki której dozowanie produktu byłoby łatwiejsze.

Pat&Rub to kosmetyki naprawdę świetne jakościowo, naturalne, pięknie pachnące i wydajne. A czy warte swojej ceny? Same musicie to ocenić :)

Miałyście okazję używać kosmetyków Pat&Rub? Jeśli tak, to których? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami na ich temat :)

czwartek, 3 stycznia 2013

Podsumowując :)

2013 rok zaczął się intensywnie! Mnóstwo pracy w domu, mnóstwo pracy w pracy... Nareszcie mam moment, żeby go blogowo przywitać :)) Oczywiście nie mogę tego zrobić inaczej, niż poprzez krótkie podsumowanie roku ubiegłego ;) Śladem innych blogerek odpowiadam więc na tag :) Jaki był mój 2012 r.?


Dominujące uczucie na 2012 r.?

Napięcie i oczekiwanie - związane z poszukiwaniem pracy, 
pisaniem i obroną magisterki, 
a także z zaplanowanym na 2013 r. ślubem :)

Co zrobiłaś po raz pierwszy?

Podpisałam umowę o pracę, obroniłam tytuł magistra,
zafarbowałam włosy henną ;)

Co zrobiłaś ponownie po długiej przerwie?

Zapuściłam grzywkę ;) i wróciłam do nauki niemieckiego!

Czego - wbrew planom - nie zrobiłaś w 2012 r.?

Nie wpoiłam sobie nawyku jedzenia większej ilości warzyw.
Nadal nad tym pracuję :)

Słowo roku?

Piszę. Jedna odpowiedź na miliard pytań pod tytułem "jak tam magisterka?" ;)

Przytyłaś czy schudłaś?

Ani jedno, ani drugie :) Bilans wychodzi na zero.
Choć mam wrażenie, że spodnie cisną nieco bardziej...

Miasto roku?

Łeba :)



Odwiedzone miejsca?

Było ich mniej niż bym chciała, ale jednak udało mi się odwiedzić kilka miejsc :)
Szczawnica, Łeba, Warszawa... (i to wszystko z grupą fantastycznych znajomych :)),
a także Niemcy (Saarlouis).

 Ekscesy alkoholowe?

Żadnych. Prawie zawsze jestem kierowcą ;)

Włosy dłuższe czy krótsze?

Sporo dłuższe :) i nadal zapuszczam!

Wydatki większe czy mniejsze?

Mniejsze :) Zmiana priorytetów pociąga za sobą rozważniejsze zakupy.
Choć nie ukrywam, że jak już kupuję, to raz a porządnie - nie rozmieniam się na drobne ;)

Wizyty w szpitalu?

Nie przypominam sobie :) i oby tak dalej.

Miłość?

Od sześciu lat ta sama :) Chociaż nie! Z roku na rok większa ;)

Osoba, do której dzwoniłaś najczęściej?

Narzeczony i mama.

Z kim spędziłaś najpiękniejsze chwile?

Jedne z narzeczonym, inne z rodziną, jeszcze inne z paczką znajomych, a niektóre ... sama ze sobą ;))

Z kim spędziłaś najwięcej czasu?

Nie prowadziłam statystyk ;) a "na oko" ciężko stwierdzić.

 Piosenka roku?

Imany - You will never know :)

Książka roku?

Trylogia Millenium. Poznałam ją dopiero w 2012 roku. Lepiej późno niż wcale ;)

Serial roku?

A może być dramat w kilku aktach? Jeśli tak, to magisterka ;))

Stwierdzenie roku?

Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.

Trzy rzeczy, z których równie dobrze mogłabyś zrezygnować?

W sensie rzeczy, które kupiłam w 2012 roku?
Drogi tusz do rzęs identyczny jak ten, który już czekał w mojej szufladzie (o czym zapomniałam ;)).
Woda kolońska Marca Jacobsa.
Miliardowy różowy lakier do paznokci ;)

Najpiękniejsze wydarzenie?

Nie tyle wydarzenie, co chwila.
Najpiękniejszy w 2012 roku był moment tuż po obronie mgr, 
w którym poczułam, że w końcu jestem spokojna i wolna ;)
 Znalazłam pracę, skończyłam pisać i obroniłam magisterkę,
a co za tym idzie w końcu mogłam się odstresować i spokojnie skupić się na przyjemniejszych sprawach :))

Rok 2012 jednym słowem? 

Przełom.


Muszę przyznać, że 2012 był naprawdę dobrym rokiem :)
Co nie zmienia faktu, że wchodzę w 2013 z nadzieją, że będzie jeszcze lepszy!
Życzę tego tak sobie, jak i każdej z Was :))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...