niedziela, 26 lutego 2012

Powtórki nie będzie...

Farbuję swoje włosy od kilku lat. Zawsze wybieram tradycyjne farby bez amoniaku. Nie mogę się przekonać do farbowania henną - przeraża mnie wizja trwale i nierównomiernie oblepionych włosów warstwą, która nie przepuszcza do wnętrza włosa cennych składników... Ale ja nie o tym! Dzisiaj będzie o farbie w formie pianki. Tę postać farby również omijałam, choć nie wiem dlaczego. Tym chętniej przystałam na propozycję marki Wella dotyczącą przetestowania trwale koloryzującej pianki Wellaton. Zawsze farbuję włosy na kolor zbliżony do naturalnego, czyli brązowy. Z gamy Wellaton wybrałam więc farbę 6/7, czyli Czekoladowy Brąz.



Pianka Trwale Koloryzująca Wellaton dostępna jest w osiemnastu odcieniach:

2/0 Czarny
3/0 Ciemny brąz
4/0 Średni brąz
4/6 Burgund
5/0 Jasny brąz
5/7 Jasne kakao
6/7 Czekoladowy brąz
7/0 Średni blond
7/1 Średni popielaty blond
7/3 Orzechowy blond
8/0 Jasny blond
8/1 Jasny popielaty blond
8/3 Jasny złoty blond
9/0 Rozświetlony blond
9/1 Rozświetlony popielaty blond
55/46 Egzotyczna czerwień
66/46 Wiśniowa czerwień
77/44 Wulkaniczna czerwień

Każdy ma szansę znaleźć odpowiedni odcień. 

Producent obiecuje nam produkt łatwy w aplikacji, dający intensywny i trwały kolor oraz pełne pokrycie siwych włosów. Tego ostatniego na szczęście nie mogę sprawdzić ;) ale pozostałe deklaracje wzięłam pod lupę. Włosy jak zwykle ufarbowała mi przyjaciółka. Po otwarciu opakowania naszym oczom ukazał się następujący zestaw:


Kolor, oksydant, dozownik, rękawiczki i serum do zastosowania po farbowaniu. Na wstępie plus za bardzo dobre rękawiczki - są odpowiedniej wielkości (idealnej na kobiecą dłoń) i grubości. Dalej niestety nie jest już tak kolorowo... Spory zarzut czynię pod adresem aplikatora. Piankę wydobywa się z buteleczki za pomocą jej ściskania. To bardzo niewygodne, zwłaszcza pod koniec, kiedy farby jest już niewiele. Piana chlapie na wszystkie strony brudząc wszystko wokół... Pompka byłaby o wiele lepszym rozwiązaniem. Sama pianka jest dość kremowa, łatwo się rozprowadza. Na włosach zmienia postać na płynną - trochę spływa z włosów. Polecam natychmiastowo czyścić zabrudzone miejsca (czoło, kark, uszy), im dłużej pianka pozostaje na skórze tym trudniej ją usunąć. To byłabym w stanie przeżyć, ale nie jestem w stanie znieść koszmarnego, duszącego zapachu tej farby! Podczas zabiegu obie z przyjaciółką na zmianę kaszlałyśmy i płakałyśmy. Pierwszy raz farbowanie było dla mnie do tego stopnia nieprzyjemne. Na szczęście po zakończeniu aplikacji ten drażniący zapach nie był już tak mocno wyczuwalny. Nie odnotowałam również podrażnienia skóry głowy. Po zmyciu farby z włosów nałożyłam na nie serum, które przyjemnie je wygładziło. Kolor wyszedł mi ciemniejszy niż ten, który widnieje na opakowaniu, ale to akurat żadne zaskoczenie. Byłam zadowolona z uzyskanego efektu - odcień był żywy, nasycony, ciepły. Trwałość koloru oceniam przeciętnie - wypłukuje się z włosów w takim samym tempie, jak w przypadku innych farb (stwierdzam to miesiąc po koloryzacji). Kondycja włosów pozostała bez zmian.

Podsumowując: jestem na nie. Pianka Wellaton ma swoje plusy, ale są one nieliczne i - jak dla mnie - mało znaczące. Dostrzegam znacznie więcej minusów, z koszmarnym, duszącym zapachem i niepraktycznym aplikatorem na czele. Efekt uzyskany dzięki tej piance mnie zadowala, jednak wiem, że równie dobry rezultat mogę osiągnąć w przyjemniejszy sposób - przy pomocy innych, delikatniejszych i praktyczniejszych w zastosowaniu farb bądź pianek. Do tej nie wrócę.

Stosowałyście Piankę Trwale Koloryzującą Wellaton? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat? 

37 komentarzy:

  1. O tyle, o ile z kremem koloryzującym Wellaton się polubiliśmy tak piance mówię stanowcze nie. Po pierwsze aplikacja jest koszmarna, miałam zakwasy na następny dzień! Po drugie pianka przesuszyła mi włosy, a po trzecie kolor czarny wyszedł mi na włosach jakiś taki popielaty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremu nie próbowałam, ale po doświadczeniach z pianką prawdę mówiąc nie mam na to ochoty :/

      Usuń
    2. Viollet, ja również byłam ze zwyczajnej farby Wellaton bardzo zadowolona także bez obaw, spróbuj kiedyś :) Pianki nie miałam, odstrasza mnie cena. Zaprzyjaźniłam się z Joanną Multi Cream Color (Orzechowy brąz) za zawrotne 7 zł, a całkowicie spełnia moje oczekiwania (niby ma aplikator, ale ja i tak mieszam w miseczce i nakładam pędzelkiem) ;)

      Usuń
    3. Nigdy nie miałam żadnej z farb Joanny, ale cena mocno zachęca! Pomyślę o tym :)

      Usuń
  2. ciekawa jestem tej pianki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdzi się lepiej :) To co przeszkadza mnie, niekoniecznie musi przeszkadzać innym.

      Usuń
  3. zapach jest rzeczywiscie nie do zniesienia

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jestem zadowolona z tych farb,mimo iż wybrałam bardzo mocny odcień czerwieni nie wysmarowałam się tą pianką jak innymi farbami,łatwa w aplikacji choć drażniło mnie czekanie aż się zmiesza i powstanie pianka,dopiero wtedy łatwo się naciska tą buteleczkę.zapach wcale a wcale nie jest dla mnie drażniący,wręcz mi pachnie jakimiś owocami.jestem od farbowania już trzy tygodnie i jedynie co mnie drażni tylko wypłukiwanie koloru ale tak jest niestety z mocnymi kolorami że widać lekki odrost.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie opisem konsystencji i zapachu. Czy to możliwe, żeby właściwości pianki różniły się w zależności od koloru...?

      Usuń
  5. Ja akurat unikam pianek, bo zauważyłam że w moim przypadku wzmagają wypadanie włosów. Podobnie jak Ty zazwyczaj wybierałam farby bez amoniaku. Akurat teraz robię sobie detox i od września nie farbuję się wcale. Nie wiem ile wytrzymam, ale myślę, że im dłużej, tym włosy będą mi wdzięczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będą :) Ja póki co od niemal roku nie prostuję, kondycja włosów już bardzo się poprawiła :) Nie zastanawiałam się nad rezygnacją z farbowania. Ostatecznie wielkiej krzywdy im nie robię, farbuję z brązu na brąz (chciałam tylko zmienić odcień swojego naturalnego koloru) i czynię to dość rzadko :)

      Usuń
  6. farbowałam raz, ale też umierałam przez zapach i to ściskanie butelki, jestem jak najbardziej za pompką. jednak kolor utrzymał mi się dłużej na włosach niż po innych farbach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdyby efekt był nieporównywalnie lepszy niż po innych farbach, to za sam smród (bo inaczej się tego nie da nazwać...) więcej po tę piankę nie sięgnę...

      Usuń
  7. Ja włosów nie farbuję i myślę, że jeżeli kiedyś zacznę to ich kondycja bardzo szybko i widocznie się pogorszy. Już teraz mam problem z ich suchością, a farba tylko by mi zaszkodziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli do tej pory nie farbowałaś włosów i dobrze Ci z tym, to nie ma sensu zaczynać :) Chyba, że sytuacja (czyt. siwe włosy) Cię zmusi ;) ale to pewnie nieprędko. Ratuj włosy olejami!

      Usuń
  8. Wiem, że to niezbyt w temacie ponieważ Twój post jest o farbie chemicznej ale henna nie oblepia włosa, ani nie tworzy żadnej powłoki przez którą nie przechodzą substancje odżywcze. To naprawdę jakiś śmieszny przesąd ;). Farbuję henną i olejuję włosy, nakładam maski i wszystko działa tak jak powinno. No ale rozumiem, że nie każdy może mieć przekonanie do henny :). To naturalne. Czyli rozumiem farbowałaś już henną i Twoje włosy były oblepione i czułaś, że nie miałaś odżywionych włosów z powodu tej warstwy , tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nigdy nie farbowałam henną. Zamówiłam opakowanie Khadi, leży sobie i się kurzy, a ja nie mogę się przekonać. Rozmawiałam o tym z kilkoma osobami (w tym: z kilkoma fryzjerkami) i wszystkie mi to odradzały... Ponoć henna nie zmywa się równomiernie, miejscowo oblepia włosy na stałe i później można mieć problem przy ewentualnym powrocie do farb chemicznych, bo nie będą wnikały równomiernie. Nie wiem w co mam wierzyć, niemniej jednak boję się zacząć, bo jeśli henna rzeczywiście okaże się lipą... :/

      Usuń
    2. Cóż, fryzjerki odradzają, bo raczej zysku z tego nie mają :-) Ja nigdy za nic w życiu nie zamieniłabym henny na farby chemiczne. Moje włosy po hennie odżyły, to samo u mojej mamy, która farbuje też od niedawna henną. Przełam się!

      Usuń
    3. Hmm, wasze komentarze są zachęcające, a skoro i tak mam opakowanie tej henny w domu... W przyszłym tygodniu farbuję zakupionym już Castingiem, ale może następnym razem (za ok. 2 miesiące) się przełamię? Chyba spróbuję, no :P

      Usuń
  9. Rozumiem Twoje obawy - sama mam lekką obsesję na punkcie włosów, jeśli ma im coś zaszkodzić to tego unikam :). Absolutnie nie chcę kwestionować autorytetu fryzjerów, chyba tylko ja miałam pecha spotykać w większości tych niekompetentnych (zmasowany atak na moje włosy degażówkami np, dobrze, ze człowiek mądrzeje!!)ale poważnie: henna nie oblepia włosów :). Jedynym jej minusem jest to, że szybko się wypłukuje i niestety efekt farbowania nie jest tak intensywny jak po farbach chemicznych. Czarna henna khadi "złapała" mi na brąz i po 3 tygodniach nie było śladu koloru na włosach, cóż urok naturalności. Mogę ręczyć za hennę khadi, że nie zaszkodzi Twoim włosom, khadi ma certyfikat, henna to czysta natura, zioła, ale oczywiście jeśli boisz się to nie ma co :). Farbowanie chemiczne nie wiadomo jak nie niszczy włosów, ostatnio Anwena pisała o farbowaniu na olej (nie mówię, że nie wypróbuję tego :)) moja ciocia farbowała henną, po czym chemiczną farbą i złapało jej bardzo równomiernie i ładnie. Wiadomo, że każde włosy są inne ale naprawdę henna nie oblepia. Idalia ma jeszcze większą wiedzę w kwestii farbowania henną, może jej zapytaj co ona o tym sądzi :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczytałam się u Anwen na temat wszystkich możliwych opcji farbowania ;) W sumie ona farbowała henną, teraz farbami chemicznymi i nie wspominała, żeby coś było nie tak... Przekonałyście mnie z Czarodzielnicą, spróbuję za ok. 2 miesiące :)

      Usuń
    2. Cieszę się, że mogłyśmy Ci pomóc, buziaki :)

      Usuń
  10. ta pianka to tragedia.. farbowalam mamie odcieniem sredni braz, a kolor wyszedl czarny! aplikacja tez pozostawia wiele do zyczenia. Jednym slowem TRAGEDIA, nigdy wiecej tej faby..
    polecam za to L'oreal Sublime mousse (tez w piance), aplikacja duzo bardziej komfortowa i kolor zblizony do obietnic producenta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że masz o tej piance podobne zdanie... O Sublime Mousse już słyszałam kilka dobrych opinii :) Sama już kilka razy farbowałam się jej klasycznym odpowiednikiem, czyli Castingiem Creme Gloss. Następnym razem też sięgnę właśnie po tę farbę, już kupiłam :)

      Usuń
  11. Ja niestety do Castingu jestem zrażona, ale nie ze względu na kondycję włosów po nim, a kolorem, który z jasnego brązu w efekcie doprowadził mnie prawie do czarnych włosów...niestety od Castingu się zaczęło, a teraz boję się nałożyc jakikolwiek kolor bez obecności zaufanej fryzjerki w pobliżu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal ryzykuję... ale pewnie do czasu :P

      Usuń
  12. ja kupiłam farbę w piance i włosy po zastosowaniu stały na baczność i nic nie spływało to myślałam ze wszystkie pianki tak mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszystkie są tak sztywne i gęste...

      Usuń
  13. Ja jestem wierna farbom Alfaparf (do kupienia w hurtowniach fryzjerskich) są rewelacyjne,a mój rudy długo i ładnie się utrzymuje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słyszałam o tych farbach! Zgłębię temat :)

      Usuń
  14. Niestety nie stosowałam nigdy żadnej pianki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się zdecydujesz, to raczej sięgnij po inną niż ta...

      Usuń
  15. Nie stosowałam nigdy pianki do koloryzacji- zawsze wybierałam klasyczne farby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki nie są złe :) przede wszystkim o wiele łatwiej je samodzielnie zaaplikować. Zwracaj jednak uwagę, żeby pianki nie zawierały amoniaku.

      Usuń
  16. nigdy nie używałam farb w piance, więc się nie wypowiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemniej jednak na tę uważaj, chyba że lubisz duszący smród :]

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...